Witamy na stronie Lenki Tuziskiej Czerwiec 2012

Jak co roku Lenkę czekał wyjazd do Łodzi na kontrolę stanu serduszka. I jak co roku z duszą na ramieniu pojechałyśmy do Łodzi do Pani Profesor Moll. Niepokój spowodowany był również częstymi niedyspozycjami Lenki. Ni z tego ni z owego Lenka zaczynała się bardzo źle czuć, wymiotowała, przelewała się przez ręce, płakała. To są objawy typowe w stanach pogorszenia się stanu serca u dzieci pooperacyjnych. Oczywiście przyczyny tych dolegliwości mogą być zupełnie inne (typowo gastryczne zostały wykluczone) - mogą być to np. tak silne migreny (skutek niedotlenienia i blizn pooperacyjnych) czy miliony innych powodów. Lenka niestety nie jest w stanie nam pokazać co dokładnie ją boli. Najczęściej pokazuje, że głowa a nie brzuch. Pytanie dlaczego...

No ale... Wracając do wizyty kontrolnej - szargałyśmy się strasznie bo wybrałyśmy się do Łodzi chyba w jeden z najgorętszych dni w roku. Po wyjściu z samochodu miałyśmy wrażenie, że nagle znalazłyśmy się w Afryce, a to Łódź - środek miasta.

Ale to nie było ważne. Wszystko uciekło na dalszy plan po wizycie u Pani Profesor. A mianowicie - serduszko w porządku, nie jest przerośnięte, zastawki (mimo niedomykalności, które się nie zmniejszyły na obu zastawkach) sobie radzą, ciśnienie przepływu krwi w porządku. UFFF, UFFF, UFFF.

Stan – bardzo dobry! I super. Naprawdę to baaardzo baaardzo dobra wiadomość. Trzymamy się wersji, że już zawsze będzie tak dobrze. :) Ponadto Pani Profesor wykluczyła serduszko jako powód wspomnianych wyżej dolegliwości - czyli mama niepotrzebnie panikowała.

No ale jako ze wyeliminowaliśmy serduszko to zajęliśmy się głową. Czyli zdecydowaliśmy się sprawdzić, czy być może coś złego się dzieje – mówiąc lapidarnie – u Lenki w głowie. Lenka miała zrobioną tomografię, która - chwała Bogu - nie wykazała żadnych niepokojących zmian. Wiadomo, że obraz nie był rewelacyjny, ale to są cały czas skutki tego co stało się bezpośrednio po operacji. Lenka bardzo ciężko wybudzała się po tomografii i dochodziła do siebie. Była rozkrzyczana, rozbita i bardzo marudna. Szczerze mówiąc trochę się przestraszyłam. Szczególnie jak lekarz nerwowo zaczął się zachowywać przy wybudzaniu. Ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Ale będąc konsekwentnym zrobiliśmy jeszcze badanie EEG. I to z dwóch powodów – po pierwsze to już był czas kontrolnego badania a po drugie – być może pojawiła się znowu czynność napadowa która wywołuje te stany lenki i należy podziałać z lekami.

Jak zwykle - i to jest już niestety standard - przebieg badania - masakryczny... Pani technik trzaskająca drzwiami pytająca czy dziecko już zasnęło i robiąca niewybredne komentarze, a propos tempa zasypiania dziecka i jej czasu pracy, a próbowaliście kiedyś uśpić 6 letnie dziecko o 11 rano? Mimo że zerwaliście je w nocy o 3 nad ranem i próbowaliście ją zabawiać żeby nie zasnęła? Masakra. nikomu nie życzę tych dodatkowych, niepotrzebnych stresów. No ale nic to...

I znowu bardzo pozytywna niespodzianka. Nie dość ze w zapisie nie ma czynności napadowej to jeszcze dodatkowo zapis jest ewidentnie lepszy, świadczący o rozwoju mózgu. SUPER! Może dlatego Lenka zaczyna kłamać jak z nut :) w końcu to funkcja wyższa mózgu.

Ten miesiąc jak widać to miesiąc marudzenia mamy i miesiąc bardzo dobrych wiadomości, a propos stanu zdrowia Lenki. Mama deklaruje, że dobrowolnie poddaje się dalszym niedogodnościom w imię tak wspaniałych efektów. :)