Witamy na stronie Lenki Tuziskiej Październik 2012

Aktualnosci

Ha, a u nas zmiany, zmiany, zmiany.

Po pierwsze – Lenka ma nową nianię! Nowa niania Lenki ma na imię Aga. Lenka woła na nią Gaga :) Mamy nadzieję, że pokochają się wzajemnie i będą tworzyły taki sam super duet, jak Lenka z Małgosią. Ale my mamy super szczęście do niań. To było ciężkie pożegnacie i bardzo nam żal, że Małgosia musiała odejść, ale Gosia też planuje powiększyć rodzinę i zostało to wcześniej uzgodnione. Wielki, wielki szacun dla Małgosi.

Zobacz galerię fotografii

Aktualnosci

Wszystko ustaliliśmy wcześniej i Małgosia nie zostawiła nas po prostu z miesiąca na miesiąc, czy z dnia na dzień. Małgosia i Aga przychodziły przez ponad miesiąc do Lenki we dwie tak, aby Aga poznała się z Lenką i zapoznała z trasami, rehabilitantami, czy Lenki przyzwyczajeniami...

Jeju jak bardzo się zżyliśmy z Gosią. Jest nam strasznie smutno :(

GOSIU - WIELKIE DZIĘKI, STO BUZIAKÓW! Będziemy tęsknić. Kochamy Cię.

No, a druga zmiana, to zmiana ośrodka rehabilitacyjnego, a raczej pierwsza próba pojechania gdzie indziej, niż do Zabajki. Lenka po raz pierwszy wybrała się z Tatą do Ośrodka rehabilitacyjnego Trzy Korony w Grabiczu. Zdecydowanym minusem tego ośrodka jest jego odległość od naszego domu. Do Zabajki jedziemy ok 2,5 godziny, a do tego ośrodka ponad 4. A z Lenką każda godzina w samochodzie to nie jest łatwa godzina.

Na szczęście drogi lepsze, bo większość podróży to autostrada. Ośrodek jest bardzo blisko granicy z Niemcami. Ośrodek nowy, Marek zachwycony, dużo terapii, dobre jedzonko, duże, wygodne pokoje, a przede wszystkim kadra wykazuje mocne zainteresowanie pacjentami i podchodzi do terapii w sposób kompleksowy. Blok zajęć budowany jest podobnie jak w Zabajce - jest i basen i hipoterapia, fizjoterapia, terapia ręki, symulacja chodu, terapia przestrzenna, masaże i inne. Oczywiście zajęcia się różnią i ten ośrodek zakłada dużo więcej czasu na terapię, niż Zabajka. Super na pewno – mimo odległości Lenka będzie tam jeździć. Okolica też piękna. Mimo ze to zdecydowanie koniec świata. No i okazało się, że na turnusie sporo „turnusowiczów” z Zabajki się spotkało. Od razu było raźniej i weselej.