Witamy na stronie Lenki Tuziskiej Wrzesień 2013 - wyjazd na delfinoterapię na Ukrainę

Jak co roku wybraliśmy się z Lenką na turnus delfinoterapii na Ukrainę. W tym roku zdecydowaliśmy się ponownie pojechać do Chmielnika, czyli na środkową Ukrainę (ok 200 km od Kijowa). Zdecydowanie wybieramy Chmielnik głównie z powodów finansowych, ale również z powodu temperatur panujących na Krymie w lecie - zdecydowanie zbyt wysokich dla nas.

To długa droga, bo ponad 1 000 km samochodem, ale Lenka w tym roku była bardzo dzielna i prawie w ogóle nie marudziła... była chyba nawet dzielniejsza od mamy i od niani :)

Zobacz galerię fotografii 1 oraz galerię fotografii 2

Po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na wyjazd we wrześniu - również ze względów logistycznych i niemożność wcześniejszego wyjazdu przez Kacperka - sławetnego "narzeczonego" Lenki. Kacperek miał wcześniej I komunię i operację nosa, także czekaliśmy, aż w pełni wróci do formy.

Ukraina przywitała nas co roku wielkimi dziurami na drodze (nie mogłam się opanować - filmik z jazdy drogą krajową poniżej) i... deszczem. Deszcz towarzyszył nam zresztą przez cały wyjazd, co nieco pokrzyżowało nam plany zajęć popołudniowych. Większość czasu spędzaliśmy w hotelu lub robiąc wszystko, aby jakoś umilić czas naszym dzieciom. Pojechaliśmy nawet na wycieczkę do Winnicy do parku zabaw w centrum handlowym, ale musimy przyznać, że nasze dzieci owładnęły plac całkowicie. Nawet obsługa się tego nie spodziewała i chyba ich nieco aktywność naszych dzieci przerosła.

Ale wyjazdy na Ukrainę to przede wszystkim terapia z delfinami. Lenka jak zwykle bardzo dzielnie sobie radziła. Zresztą nasza Księżniczka tak uwielbia wodę, że właściwie gdyby nie było delfinów to też by jej to nie przeszkadzało. Jednak w porównaniu do zeszłego roku była dużo bardziej spokojna, grzecznie leżała podczas gdy delfiny emitowały ultradźwięki i nawet powiedziała mi że delfin opowiada jej bajkę do ucha - czym mnie bardzo zaskoczyła, bo nigdy żadna z nas nie stosowała tego argumentu, aby ją uspokoić. Lenka w wodzie czuła się na tyle pewnie, że nawet nie chciała, aby ją trzymać, a sama unosiła się na wodzie beż żadnego wsparcia.

Nie chcemy zapeszać, ale chyba ten rok i ta delfinoterapia okaże się przełomowa dla Leny - już w trakcie pobytu zaczęła powtarzać niektóre słowa i zdecydowanie się otworzyła na inne osoby. Oby był to dobry prognostyk na przyszłość.